poniedziałek, 17 lutego 2014

Rozdział 4 "Trzy prawdy Joanny"

Tym razem Huncwoci próbowali przemówić jako zwierzęta tak jak udało się to Joannie.
Po wielu nie udanych próbach tylko Joanna-wilczyca potrafiła mówić ludzkim głosem.
Huncwoci-animagowie postanowili udać się do zamku.
W drodze do Hogwartu usłyszeli cichy szelest. Gdzieś niedaleko pękła gałąź.
Ginny-wiewiórka popędziła na drzewo ,a Hermiona-sokół przysiadła na gałęzi niedaleko niej.
Joanna-wilczyca, Draco-pies i Alice-lisica zaczęli gorączkowo węszyć ,a Harry-jeleń rozglądał się na boki.
- Greyback! Do cholery! Jak ty łazisz! - wykrzyknęła Bellatrix
- Wiejemy - szepnęła cichutko Joanna-wilczyca ,a Ginny-wiewiórka wskoczyła Harry'emu-jeleniowi na rogi,zaś Hermiona-sokół wzbiła się w powietrze.
 Huncwoci-zwierzęta uciekali ile tylko sił w nogach ,obok przyjaciół śmigały zaklęcia śmierciożerców. Jedno z nich trafiło Alice, lisica upadła nie zmieniając postaci. Obok siostry w jednym momencie znalazł się Draco-pies delikatnie złapał ją za kark poczym puścił się biegiem obok reszty. Zaklęcie oszałamiające minęło Harry'ego-jelenia o cale. Huncwoci nareszcie zobaczyli zamek ,ale nie mogli przecież wlecieć do środka jako zwierzęta. Nie mogli też zmienić postaci. Draco-pies powoli tracił siły niosąc w pysku nieprzytomną siostrę-lisa. Ostatecznie schowali się pomiędzy drzewami. Hermiona spojrzała na Mapę Huncwotów, szepnęła Joannie najważniejsze informacje poczym zmieniła się w sokoła.
Wilczyca poprowadziła przyjaciół do jednego z tajnych wejść do Hogwartu. Huncwoci-zwierzęta ostrożnie weszli do środka.
- Colloportus - mruknęła Granger
- Ge esteśmy? - zapytała zaspanym głosem Alice-lisica
- W lochach. - opowiedziała Joanna - chodźcie!

Huncwoci szli obskurnym,ciemnym,zimnym i mrocznym korytarzem.  Minęła jedna minuta... Druga minuta... trzecia minuta... doszli do drzwi na końcu korytarza. Harry otworzył drzwi poczym razem z innymi wszedł do środka. Byli w... Wielkiej Sali! 'Jak to się stało?!' pomyśleli huncwoci ,tylko Joanna stała w milczeniu patrząc na przyjaciół, na Harry'ego... na Hermionę, na Alice, na Ginny, na Draco.
Po chwili gorącej dyskusji poszli do dormitoriów.
* * * * * * * *
Od tego czasu minęły 3 miesiące...
- Chcecie jechać do mnie na święta? - zapytała Weasleyówna ,któregoś dnia - Wysłałam sowę do mamy, zgodziła się.
- Nie ,chcę robić kłopotu - odpowiedział Harry
- Jeśli to nie problem ,to chętnie - powiedziała Alice
- W sumie czemu nie - mruknął Draco
- Jasne - powiedziała Granger
- Najpierw muszę Wam coś powiedzieć... - zaczęła Joanna
-... proszę nie wyciągajcie pochopnych wniosków, nie jestem z tego powodu dumna... jestem córką Voldemorta - ostatnie słowa wyszeptała ze łzami w oczach
- Asia... nie płacz, nie odwrócimy się od ciebie - powiedziała Ginny - prawda? - jej spojrzenie padło na przyjaciół
- PRAWDA!!! - wykrzyknęli jednogłośnie
- Ale...jest...jeszcze...coś...Harry...jestem...ty...jesteś...my...jesteśmy...Lily...Evans...jest...moją...matką - wykrztusiła Joanna
- Cco? Dlaczego nic mi nie powiedziałaś? - Potterowi odjęło mowę - Dlaczego?
- Bo sądziłam ,że nie będziesz chciał mnie znać - spuściła wzrok
- Asik... - mruknął Potter przytulając siostrę - Asiu, powiedziałaś "jest"? Wiem ,że to trudne ale ona była naszą mamą
- Nie Harry, Lily nie była naszą matką. Ona JEST naszą matką - powiedziała Joanna - Lily Evans żyje

5 komentarzy:

  1. kiedy kolejny rozdział
    Hermiona Snape

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie zapowiadające sie opowiadanie , życzę dużo weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. uuuuu czyli Lily żyje ale fajnie, kiedy wstawisz rozdział??

    OdpowiedzUsuń
  4. 46 year old Structural Analysis Engineer Leland Bottinelli, hailing from Pine Falls enjoys watching movies like "Sound of Fury, The" and Fashion. Took a trip to Monastery and Site of the Escurial and drives a Ferrari 166 MM Barchetta. przejdz tutaj

    OdpowiedzUsuń